WYPRZEDAŻ! - Pierwsze słowo rzucające się w oczy, po wejściu do
galerii handlowej. -20, -50, - 75%. I jak tu nie wpaść w szał zakupów
:). Udało mi się jednak w porę opamiętać i nie kupować rzeczy, które
okazałyby się niepotrzebne, a były jedynie w niższej cenie niż zwykle.
Było trudno, ale się udało :). Przynajmniej w strefie ubraniowej. Co
innego przy robieniu zapasów kosmetyków... bo jak można się opamiętać
wchodząc do drogerii, a co dopiero gdy widzimy takie promocje?
Przysięgam, że kupiłam tylko to co niezbędne :).
Oczywiście
obeszłam wszystko co się dało i odnalazłam sklepik, o którym istnieniu
wcześniej nie wiedziałam :) - Yves Rocher. Nie wiadomo czemu wcześniej
ta firma kojarzyła mi się z nieco przesadnymi cenami. Jak się okazało
wcale nie są takie wygórowane.
Za namową ekspedientek założyłam
kartę, z której wynikały kolejne
promocje : ).