Gdy po raz
pierwszy usłyszałam o suchych szamponach, zastanawiałam się co to za
wynalazek. Pierwsze co mi przyszło na myśl, to dość dziwne porównanie
"to przecież tak jakby zastosować dezodorant zamiast się umyć" :o. Nie
byłam co do tego przekonana, bo przecież mycie głowy nie zajmuje tak
wiele czasu, a do tego jeszcze odświeżyć włosy bez użycia wody?
Niemożliwe...
Dopiero gdy zagłębiłam się w temat
uznałam, że faktycznie jest to świetne rozwiązanie, gdy czas nie pozwala
nam na siedzenie z ręcznikiem na głowie. I gdy tylko zobaczyłam małą
wersję produktu w Hebe (jedną z trzech ostatnich!), postanowiłam go na
sobie wypróbować.
