Suplementy - zło konieczne?

czwartek, 20 września 2012

W erze szybkiego i nieregularnego jedzenia bardzo trudno o dostarczanie odpowiedniej ilości witamin i minerałów niezbędnych do zaspokojenia potrzeb naszego organizmu. Co gorsze, ich niedobory odbijają się najpierw na włosach następnie paznokciach i cerze. W tym momencie naprzeciw naszym problemom wychodzą firmy farmaceutyczne, które prześcigają się w ilości składników aktywnych.





Czy suplementy zdziałają cuda?

Wiele razy podkreślałyśmy, że pielęgnacja włosów to nie tylko kosmetyki ale również dieta. (TUTAJ) Jeżeli z rożnych względów nie jesteśmy w stanie uzupełnić diety w produkty, które są bogatymi źródłami witamin i minerałów możemy spróbować z suplementy. ALE! Po pierwsze nie oczekujmy diametralnej zmiany. Na efekty ich działania (szczególnie na włosach) będziemy potrzebowały paru miesięcy a efekty będą widoczne na przyroście lub nowych włosach (o ile takowe urosną). Dlatego nie oczekujmy, że nasze suche końce nagle staną się błyszczące. Większość kobiet wierzy, że połkniecie kapsułki sprawi, ze ich włosy będą gęste, zdrowe i lśniące. Niestety większość tego typu preparatów, albo w ogóle nie działa, albo ich zażywanie ma różny wpływ na włosy różnych osób

Przedobrzenie

Po drugie, tak jak w przypadku kosmetyków włosy można obciążyć tak i nasz organizm może zostać „przeciążony” ilością witamin. Efekty odwrotne od zamierzanych. Zwracajmy uwagę szczególnie przy suplementacji witaminami, których nadmiar kumulowany jest w organizmie (np. witamina A), a nie usuwany (np. witamina B). Ważne jest również czy suplementy można zażywać w okresie większej ekspozycji na słońce.

Nasze spostrzeżenia

Anomalia: Nie jestem fanką suplementów, wolę raczej ubogacać dietę w warzywa, owoce, ryby itd. Jednak nie raz ich próbowałam. Zażywałam słynnej „Skrzypovity” przez około 1,5 roku z przerwami na okres wakacyjny. Pewnie jesteście ciekawe efektów. Otóż nic się nie zmieniło, paznokcie łamały i rozdwajały się tak samo a na czuprynie nie pojawił się żaden wysyp nowych włosów czy stare nie zostały wzmocnione. Ten epizod trwale zniechęcił mnie do zażywania suplementów rodzaju „skóra włosy paznokcie”. Dzisiaj biorę jedynie kapsułki z olejem z wiesiołka, głównie dlatego że łyżki oleju bym nie przełknęła. Jednak ten suplement ma na celu poprawę stanu mojej cery i powiem szczerze, że spełnia to zadanie w 100%. W okresie letnim jako dodatkową ochronę przed promieniami UV stosuję betakaroten w kapsułkach (TUTAJ).

Radi: Pewne jest to, że kapsułka nie zastąpi nam świeżych warzyw, owoców, itd. Jednak jest to szybszym i łatwiejszym rozwiązaniem. Zażywałam Vitapil ze względu na dość nieprzyjemną chorobę. Tabletki te przepisał dermatolog. Wtedy myślałam, że większość zawdzięczam właśnie im, ale stosowałam jednocześnie też inne leki m.in. znany Loxon 5. Mam nadzieję, że rozstałam się z tym na dobre, a teraz sięgając po Vitapil bardzo ciężko jest mi zauważyć jakieś efekty. Dużo więcej zdziałały kaspułki A+E (które stosuje również zewnętrznie np. dodaje do masek). Wiadomo również, że co jakiś czas powinno się zmieniać suplementy ze względu na przyzwyczajenie organizmu oraz potrzebę dostarczenia różnorodnych składników. Dlatego zamierzam nie stosować ich wewnętrznie i zrobić próbę z  CP. Po odstawieniu drożdży do picia brałam Lewitan z drożdży piwowarskich (jednak o tym w innym poście). Standardowo jeszcze codziennie łykam magnez :)

12 komentarzy:

  1. Ja się dopiero przymierzam do suplementów i jakoś ciągle nie mogę się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja z suplementami też mam nie po drodze, choć przyznam, że ciężko jest odżywiać się tak, aby żadnych witamin i innych składników nam nie brakowało...ciężka sprawa, bo czasem czegoś nam brakuje,a nawet o tym nie wiemy i ciężko jest uzupełnić braki, chyba najlepsza jest metoda złotego środka, czyli nie przesadzać w żadną stronę...dieta wspomagana tym, co jest nam naprawdę potrzebne, tylko jak osiągnąć taki consensus:)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. również nie przepadam za suplementami;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię tabletek. Próbowałam już wielu preparatów. Teraz przymierzam się do CP. Oby to okazało się trafieniem w 10, bo zwątpię w siłę suplementów!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię tabletek, owszem gdy to koniecznie - nic innego nie ratuje, jak ostatnio z wypadaniem włosów, węzmę i będę stosować z rozwagą, max miesiąc i konieczie przerwa, powrót tylko w ostateczności. Szkodza mi żołądka i wątroby.
    Wpis dający do myślenia i refleksji, genialny:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim jedynym suplementem teraz i w ogóle jest CP od prawie miesiąca. Wraz z pokrzywą chyba tworzy udany duet, bo włosy rosną mi jak oszalałe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja teraz zrobiłam sobie przerwę, ale za niedługo chyba znów wrócę do CP i tranu na wzmocnienie odporności, teraz wszyscy wszędzie kichają i pewnie za niedługo będę chora.

    OdpowiedzUsuń
  8. PS. Wyróżniłam Was u siebie na blogu :) http://patrycjaa-wardrobe.blogspot.com/2012/09/so-sweet-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostałaś przeze mnie wyróżniona :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Obecnie "wcinam" biotynę, minął miesiąc a rezultatów brak, jednak to jeszcze za krótki czas aby coś stwierdzić, daję jej czas - trzy miesiące wtedy ocenię czy było warto.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ile ma Lewitan zawartość drożdzy ?

    OdpowiedzUsuń