Olejowanie skalpu: olejek rycynowy

wtorek, 30 kwietnia 2013

Dzisiaj przedstawiam Wam olejek, który był obecny od samego początku włosomaniactwa, czyli olejek rycynowy. Chyba każda z Was go zna i miała okazję go przetestować w różnych formach. Jest to jeden z najpowszechniejszych produktów, który ma aż tyle zastosowań. Dzisiaj postanowiłam skupić się na olejowaniu skóry głowy, gdyż ostatnio moje włosy płatają mi figle i zaczęły wypadać.
  
Wyrwane z kontekstu...
Regularne stosowanie olejku rycynowego ma na celu:
- wzrost objętości włosów
- zmniejszenie albo zapobieganie ich uszkodzeniu i łamaniu
- leczenie suchych włosów
- nawilżanie włosów i skóry głowy 
- zapobieganie elektryzowaniu się włosów i rozdwajaniu końcówek

Mój sposób na olejek rycynowy


potrzebujemy:
- olejek rycynowy
- wrzątek
- szklankę i jakąś podstawkę, może być mała miseczka
- masażer (wystarczy masaż palcami :))
- czepek + ręcznik (czapka), aby utrzymywały ciepło


Po pierwsze wlewamy wrzątek do szklanki i nakrywamy ją spodkiem (miską), na który wlewamy łyżkę olejku rycynowego (myślę, że jest to odpowiednia ilość, jednak wedle uznania możemy dodać więcej lub mniej). Chodzi o to żeby zmienić konsystencję olejku na rzadszą, co znacznie ułatwi nam aplikację (można też zmieszać olejek z innym np. kokosowym 3:1). Ta metoda najbardziej przypadła mi do gustu, jednak możemy również włożyć buteleczkę olejku pod strumień gorącej wody. Następnie maczając palce w gotowym olejku nakładamy na skórę głowy, przeczesując włosy. Jeżeli pozostaje mi jakaś reszta, zazwyczaj nakładam ją na końcówki :). 


Następnie przez około 5 minut masuję skalp przy użyciu masażera. Później zwijam włosy w koczek i zakładam czepek, a następnie ręcznik i trzymam tak około godziny (oczywiście można ten czas wydłużyć, jak i skrócić).  Na koniec zmywam olej. Zazwyczaj jeszcze przed zmoczeniem włosów wodą, nakładam trochę szamponu "na sucho", spłukuję, a następnie bardzo dokładnie myję głowę (nawet 2 razy). Wiadomo, że olejek rycynowy nie jest najprostszym olejem do zmywania.

Efekty:

Od jakichś 3 tygodni eksperymentowałam z olejowaniem skalpu właśnie tym olejkiem i muszę przyznać, że ilość wypadających włosów zmniejszyła się (chociaż za pierwszym razem trochę ich wypadło). Poza tym zauważyłam sporo nowych babyhair :). Pozostałości po oleju nałożone na końcówki sprawiły, że mniej się rozdwajają i dużo lepiej wyglądają :).

Gorąco polecam olejek rycynowy, bo jest dobry na wszystko :).

Radi


12 komentarzy:

  1. u mnie w olejowaniu skalpu się nie sprawdził, ale uwielbiam go dodawać do masek lub mieszanek olejowych

    OdpowiedzUsuń
  2. zawsze miałam problem z nakładaniem i to mnie zniechęcało ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że za miesiąc spróbuję ;) Na razie testuję olej łopianowy na skalp :)

    OdpowiedzUsuń
  4. olejku rycynowego nie powinno się stosować na końcówki, gdyż przesusza je ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, chociaż jak widać u każdego inaczej się sprawdza.
      Ja nakładam go na skalp nawet bez ogrzewania. Wystarczy rozgrzać go pocierając niewielką ilość na palcach ;)

      Usuń
    2. Nie zauważyłam żeby przesuszał mi końcówki :) wydaje mi się, że dzięki olejkowi są bardziej 'zwarte' i nie 'postrzępione' :)

      Usuń
  5. Ja jako blondynka dążąca do rozjaśnienia swoich włosów niestety nie mogę używać rycynowego. Nie chce dodatkowo przyciemnić moich włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Stosowałam kiedyś ten olejek na brwi i byłam bardzo zadowolona z efektów. Ale na olejowanie nim skalpu chyba się nie skuszę, bo przeraża mnie sama myśl o tym jak długo trzeba by go było później zmywać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie wszystko zloto co sie swieci, olejek pociemnia mi wlosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja szczerze powiem boję się nakładać cokolwiek na skórę głowy, co nie jest wcierką... Nie mam z nią problemów i wolę nie eksperymentować.

    OdpowiedzUsuń
  9. zaczynam wlasnie z nim kuracje,uzylam twojego sposobu ,dzieki:)

    OdpowiedzUsuń