Zoom na usta

piątek, 6 czerwca 2014

Największymi krytykami własnego ciała zazwyczaj jesteśmy my same. Widzimy swoje wady, niedociągnięcia zamiast skupić się na tym co w nas piękne i niezwykłe. Ostatnio trochę się zmieniło w moim podejściu do własnego ciała (książki mają ogromny wpływ na moje poglądy ;-)) i postanowiłam nieco ograniczyć moje narzekanie na to i owo, a poszaleć w kwestii podkreślania własnych atutów.

Mimo, że mam 20 lat i wiele dziewczyn w moim wieku jest obeznanych w technikach makijażu i są w stanie naprawdę odmienić swoją twarz kilkoma pociągnięciami pędzla, to ja dopiero stawiam swoje pierwsze nieśmiałe kroki. Na pierwszy ogień poszły usta, które wyjątkowo w swoim ciele lubię, a zawsze je lubiłam delikatnie podkreślać pomadką. Zapewne nie wiecie, że to właśnie pomadka jest jedną z moich cech rozpoznawczych wśród znajomych, zaraz po butelce wody mineralnej ;-)





Jeżeli chodzi o kolorystykę osobiście stawiam na odcienie koralowe. Marzę o krwistej czerwieni na swoich ustach, ale jeszcze brakuje mi odwagi. Mam nadzieję, że w końcu się przełamię, bo wygląda zjawisko na ustach! 

Na moich ustach króluje zaś pomadka My Secret nr 5 oraz Miss Sporty Peachy Kiss. Starałam się jak najlepiej ująć na zdjęciu kolor pomadek, ale oczywiście im bardziej się starałam tym efekt był mizerniejszy. Pomadka My Secret, znajdująca się po lewo na zdjęciu, jest to czerwień zmieszana z pomarańczą. Zakochałam się w niej od pierwszego maźnięcia :) Peachy Kiss jest delikatniejszym i bardziej stonowanym kolorem, które delikatnie i subtelnie podkreśla mój naturalny kolor ust.


Niestety jestem posiadaczką niezwykłe suchych ust, dlatego dosłownie nie rozstaję się z pomadką nawilżającą. Wybierając pomadki koloryzujące priorytetem jest dla mnie poziom nawilżenia. Pomadki matujące w zupełności odpadają w moim przypadku. Wspomniane w poście pomadki nawilżają na zadowalającym poziomie, oczywiście nie jest to nawilżenie porównywalne z moim ulubionym masełkiem do ust, o którym zaraz wspomnę, ale nie czuję dyskomfortu suchych ust.

Czas na masełko, które jest zawsze przy mnie. Często żartuję, że gdyby miała nastąpić jakakolwiek apokalipsa czy katastrofa nuklearna pierwsza bym padła od suchych ust. Żarty, żartami, ale niewiarygodnie suche usta mam i jest to strasznie problematyczne.. Wystarczy parę godzin bez pomadki i moje usta pękają w najlepsze. Dlatego masło do ust, które używam musi być niesamowicie tłuste! O masełkach Nivea pisałam już nie raz i może się powtórzę, ale jeżeli macie podobne problem to koniecznie wypróbujcie te małe cuda. Moja ulubionym zapachem jest wanilia i makadamia, która podobno pachnie karpatką ;-)




A na miłe zakończenie, buziak ode mnie ;-)

Anomalia

18 komentarzy:

  1. Kolor śliczny tego buziaczka :-):-):-):-) ja się do malowania ust dopiero przyzwyczjam :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny kolor na ustach! Obie pomadki mają bardzo ładne odcienie, ja jednak osobiście czuję się dużo lepiej we wszelkich różach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Masełko Nivei uwielbiam i od dwóch lat się z nim nie rozstaję :) Szminki maja piękne odcienie!

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne kolory jednak jestem zbyt mało odważna aby nosić takie kolory na ustach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi odcień pomadki jest bardzo zbliżony do naturalnego odcienia ust :)
      Anomalia

      Usuń
  5. ja też mam tendencje do suchych ust ale niweluję to poprzez peelingi i mocne nawilżanie na noc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawilżam i w dzień i na noc.. Chyba jestem skazana na suche usta :c
      Anomalia

      Usuń
  6. Szminka rewelacyjna, a twoje usta wyglądają niesamowicie. Najchętniej wycięłabym ci je z twarzy i przykleiła do swoich !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, aż tak :) ? Dziękuję ;-)
      Anomalia

      Usuń
  7. Ja ostatnio również polubiłam kolorowe usta. Mam pomadkę z Miss Sporty, ale w odcieniu 053 watch out! i jest świetna :) U mnie na suche usta najlepsza jest pomadka z Alterry.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubię siebie w czerwonej szmince, ale lubię u innych dziewczyn i zazdroszczę, że wyglądają ładnie w takim kolorze:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zerkam z zazdrością na te ich czerwone usta! ;-)
      Anomalia

      Usuń
  9. Ja też dopiero zaczynam przygodę z makijażem i przekonałam się do kolorowych ust, coraz częściej sięgam po 'odważne' pomadki

    OdpowiedzUsuń
  10. Sztuki noszenia czerwonej pomadki jeszcze nie opanowałam, a żeby nie wyglądać śmiesznie - stawiam na subtelniejsze kolory :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam to szczęście lub nieszczęście, że mam naturalnie bardzo czerwone usta. Szczęście, bo wystarczy tylko nałożenie pomadki ochronnej by wyglądały naprawdę ładnie. Nieszczęście, bo przez ich intensywny kolor ciężko jest używać pomadek w jaśniejszych odcieniach (wtedy musiałabym pewnie robić bazę z podkładu, ale to w moim przypadku prowadzi do wysuszenia ust). Z tego chyba powodu w ogóle nie używam pomadek, ale ostatnio bardzo podobają mi się te, w ciemnych, śliwkowych odcieniach. Myślę, że czasem można pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa i tak jak Ty mówisz, że nie masz odwagi na krwiście czerwone usta, tak ja nie mam odwagi na usta w kolorze nude- kilka razy próbowałam właśnie efektu "bladych ust" i nie pasuje on do mojego typu urody. Wyglądam wtedy plastikowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście Ci zazdroszczę, ale domyślam się, że dla Ciebie może to już nie być do końca fajne. Ważne, aby podkreślać swoją naturę, a nie z nią walczyć ;-)
      Anomalia

      Usuń
  12. uwielbiam wyraziste kolory na ustach :)

    OdpowiedzUsuń